kliku klik wiadomo... bezsens, śmieszna sprawa itd.
Chciałem jedynie wydobyć i uwydatnić jeden komentarz co do tego news'a popełniony przez użytkownika Marian.
"Moze Hitler tez chcial udowodnic Churcilowi ze jest lepszym malarzem ;]"
mniejsza o szczegóły
Zapewne wstyd się przyznawać i nie mam nawet jakiegoś ładnego określenia usprawiedliwiającego czy coś, ale na wstępie muszę. Książek nie czytam i nigdy nie czytałem co jest ewidentnie moim błędem, jednakże błędy z przeszłości stara się teraz jedna potworzyca naprawiać. Biednego mnie z odmętów upojnej i satysfakcjonującej nudy wyrwała rzucając te opowiadania.
Sześć opowiadań Donata Szyllera po których niczego sie nie spodziewałem, nawet po tak wymownym, okładkowym tytule jednego z nich i okładki samej w sobie. Literatura ewidentnie fantastyczna w klimatach noir z niekiedy drażniącymi odniesieniami do naszego pięknego kraju. Humor rozdzierał mnie niepożądanie na sceptyka i entuzjastę. Niekiedy nie wzruszało mnie nic, a niekiedy dowcipy trafiały w dziesiątkę. Cóż mogę pisać o historiach? Niby sprawdzone motywy historii kryminalnych ale jednak dające mi radość bez posmaku odgrzewanych kotletów (w końcu nie czytam... ale tak ogólnie ;p). Historie pobudzały moją wyobraźnię wielce intensywnie. Czytając przelatywały mi obrazki w stylu "SinCity" (film), "Sztuki Spadania" Bagińskiego czy w końcu jakieś niesprecyzowane autorskie animacje. Trudno by mi było nakreślić w jakiś realniejszy sposób postacie które z ludźmi miały mało wspólnego.
Obczaiłem 3 opowiadania, a piszę już bo ostatnie mnie uraczyło.
Wziąłem się do lektury z ostrożnością bo w końcu od swej kobiety dostałem ;) Zamiast brać się, więc od początku poszukałem jakiegoś strawnego tytułu. Trafiło na "Kompanię Straceńców" i zawiodłem się trochę fabułą ale, że styl autora przypadł mi do gusty spróbowałem chapnąć "Martwe dziwki..." i było już lepiej chociaż cała historia zabójstw była jakaś tak niezachęcająca, a przygoda Rudego Boy Janka natomiast rozczarowała mnie trochę.
Za to "Śpij, słodkie kochanie..." wzbudziło moją sympatię od początku i tak już zostało do samego końca, mimo iż zdołałem się domyślić zakończenia przed bohaterami. Polecam, przynajmniej dla takich ignorantów jak ja, bo warto naprawdę.
"La haine" pokazuje mam dzień z życia trójki wychowanków paryskiego przedmieścia tworzącego gettho. Główni bohaterowie to żyd, murzyn i arab, którzy bujają się po zdemolowanej poprzedniej nocy dzielnicy. Zamieszki wybuchły z powodu pobicia ich kolegi (araba) przez policjantów, co dość drastycznie podniosło temperaturę wśród młodzieży mniejszości etnicznych.
Film chodź nie pierwszej świeżości to jakoś nie trafi nigdy w moje łapska. Zaczęło się od zapętlenia kawałka zespołu Pandemia Sistema, który trafił do mojego opisu. Wtedy Lan spytała mnie czy chodzi o tenże film, co wzbudziło moją ciekawość. Tak czy siak wiedziałem już, że będzie dobrze bo powitał mnie znajomy monolog rozpoczynający album April'a.
Słyszeliście o gościu, który spadał z 50 piętra wieżowca?
Podczas spadania, przy każdym mijanym piętrze...
...pocieszał się, mówiąc bez przerwy:
"Jak dotąd jest nieźle... "
"Jak dotąd jest nieźle... "
"Jak dotąd jest nieźle... "
Ale nie ma znaczenia, jak spadasz...
...tylko jak lądujesz.
Tytuł jakoś mi do całości treści nie pasował, już więcej nienawiści zaczynało znajdować się we mnie niż na ekranie na którym szalała banda dzieciaków. Nielegalne używki, nielegalne zabawy, czysta głupota i takie tam... Nie wiedziałem nawet co autor chce przez to przekazać póki bohaterowie nie "wylądowali". Nawet nie wiem co mam napisać teraz, nad filmem po prostu bede stał i przytakiwał kiwając głową z dodatkiem zniesmaczonego uśmiechu. Sam jestem ciekaw co by o nim powiedziała młodzież pokazana na nim, której wiele też w Polsce. No może bez tego wachlarzu wyznań i odcieni skóry. Boje się, że doszło by z ich strony do aprobaty, a końcówka i przekaz zostały by pominięte. Film wzbudza we mnie tylko obawy. Polecam bo może w kimś jeszcze wzbudzi. (oby)
No nie wyrobie o_O
Wypad z off do mojego ulubionego lumpexu zaowocował dość niespodziewanie. T-shirt w pytke, jakościowo jak i wizualnie. Dla zainteresowanych trochę historii. Niestety moralniaka mam bo dziś środa i 20 pln za kilo ergo aż 4,60 musiałem zapłacić.
Zasucharze teraz niebotycznie pewnie tym, że pisze na temat iGoogle, ale cóz.
Inicjatywa powstała nieco ponad 2,5 roku temu i w skrócie to Twoje własne google.
Chyba wszystkie z tych większych polskich serwisów informacyjnych udostępnia tam swoje kanały z newsami. No i wygodnie mieć pod ręką oprócz kanałów rss także prognozę pogody, rozkład pkp, czy słownik.
Polecam.